świat oczami złotego
łapa tygrysa :)

długi weekend…

 

Już jest, długo oczekiwana strona o wszystkim i o niczym, na początku relacja z długiego weekendu, który okazał się nie być aż tak długi, jak sie spodziewałem, szkoda ale i tak działo się tyle, że relacja będzie bardzo okrojona, pierwszy i napewno nie ostatni w tym roku Polskotrip ‘07 był bardzo udany, wszystko zaczęło się w czwartek który akurat wtedy poprzedzał piątek

buty całe, siniaków niewiele, nic nie zgubiłem… koncert Kultu należał więc do udanych :)

i żeby nie bylo giertych też tam musiał być…

po koncercie za bardzo nie wiem co się działo więc może… dzień później :) głowka trochę bolAŁA ale nie było tragedii, po rundce kręgli i kilku piastach wybrałem sie w strone pkpy, na początku małe spóźnienie pociągu z reszta załogi we Wrocławiu pokrzyżowało nam trochę plany i uniemożliwiło dokładne zwiedzenie tego pięknego miasta , 2 żubry później czyli około godzinki udaliśmy w kierunku Gdańska, złoty jeszcze leczył kaca po Kulcie a tu trzeba znów cos pić

zabawa w pociągu była przednia :) gdy otwarliśmy oczy zobaczyliśmy właśnie to :

Leszek przepitym głosem ciągle powtarzał: kaj my są :) żeby nie było, po zwiedzeniu Gdańska udaliśmy się do Sopotu…

gdzie spotkaliśmy pinokia, i to nie tego porannego…. :)

w Sopocie było fajnie do czasu aż ten potwór na fotce bezczelnie chciał zniszczyć naszą rzeźbę

obraziliśmy się i pojechaliśmy na Hel..

tutaj poprostu NO COMMENT

jakim cudem trafiliśmy do Jastarni to ja nie wiem, kto w ogóle to wymyślił żeby tam wyjść może ktoś mi powie ??

co tu się działo… po załatwieniu noclegu

udaliśmy się na plażę…

gdzie spotkaliśmy Niemców…

którzy chcieli zatopić nasz kraj, najprawdopodniej przy pomocy nowego modelu u-bota, oczywiście powiedzieliśmy nie takim szczeniackim wygłupom

i postanowiliśmy zaradzić tej sytuacji… jako pierwszy Leszek chciał zatkać rurę swoim ciałem

sam nie dłl rady więc mu pomogliśmy z Piotrkiem

tym razem sie udało rozmontowaliśmy rury i uratowaliśmy nasz kraj

po trudach walk partyjka giertycha plażowego, na zdjęciu srebrni medaliści

ostatnie foto na plaży i idziemy spać

po trudach walk dzielny bohater zaniemógł

lecz szybko pożywiliśmy sie lokalnym piwem o wdzięcznej nazwie “Kaper” które postawiło wszystkich na nogi

te usta mowią wszystko o smaku tego specyfiku

dzień później udaliśmy sie do Malborka podziwiać tamtejsze kamienice

mieliśmy niesamowite szczęście i akurat natkneliśmy sie na inscenizacje walk krzyżackich

zajadając pyszne kanapki których głównym składnikiem była musztarda (reszta składników pozostaje pilnie strzeżona tajemnicą) udaliśmy sie w kierunku Katowic

po tym wszystkim w naszej pamięci na zawsze zapadł nam ten obraz:

pozdrówka dla całej ekipy

2 Responses to “długi weekend…”

  1. az mi mowe odjelo (: tx zloty

  2. heheh w koncu sie dowiedzialem po co rzeczywiscie te rury tam byly i co oni robili wczoraj byl program i mowili o tym ze w ten sposob odtwarzaja plaże heheh ale ja tu i tak wesze jakis niemiecki spisek (:


Leave a Reply